Nie bój się bałaganu! Spójrz na "bazę" i inne aktywności oczami nastolatka

Kiedyś do pokoju dziecka mogłeś wchodzić, kiedy tylko chciałeś, dziś drzwi są coraz częściej zamknięte. Nastolatek nie chce rodzica w swoim pokoju, nie chce, aby cokolwiek dotykał, porządkował. A rodzic widzi straszny bałagan - biurko na którym właściwie nie ma wolnej przestrzeni, porozrzucane ubrania, butelki po wodzie leżące na podłodze, niepościelone łóżko. Czy powinien się tym martwić, wymagać od dziecka, by sprzątało w swoim pokoju?


Mój pokój, moja twierdza

Nastolatek organizuje pokój po swojemu i niekoniecznie musi nam się to podobać. Czasy, kiedy to my wybieraliśmy każdy element wystroju skończyły się, dziecko samo decyduje, co chce mieć powieszone na ścianach, czy chować pościel do pojemnika pod łóżkiem, czy po prostu nakrywać ją narzutą. Dla dorosłego różne zdjęcia przyklejone papierową taśmą do ściany, są jednym wielkim chaosem, a dla nastolatka mogą być najlepszą ozdobą, którą można stale modyfikować.

- Teraz już wiem, co czuli moi rodzice, gdy oblepiałam wszystko plakatami wyrywanymi z gazet – śmieje się Sylwia. – Patrzę na ściany w pokoju mojego syna i marzę o tym, aby zawisły tam ramki. Wydrukowane na kartkach A4 hasła wyglądają, jakby były częścią jakiegoś niedokończonego planu.

Ozdabianie pokoju według własnego gustu i potrzeb jest też kolejnym sposobem na pokazanie swojej niezależności. Bo może i rodzice zapłacili za meble, ale to, jak wygląda całość, zależy tylko ode mnie. Nastolatek nie chce być zdany jedynie na rodziców, chce mieć moc sprawczą. Dla niego kartki przyklejone na ścianę to coś więcej, niż ozdoba, to pokazanie, że to on dyktuje warunki, urządza pokój tak, jak ma na to ochotę.


Bałagan na biurku

Piętrzące się książki, porozkładane zeszyty, pełno długopisów i zakreślaczy – na biurku często brakuje wolnego miejsca. Dorośli zastanawiają się, jak w takich warunkach można się skupić, jak odrobić lekcje i czegokolwiek się nauczyć. Bałagan rzeczywiście utrudnia naukę? Zależy od osoby. „Artystyczny nieład” może sprawić, że dziecku łatwiej jest przyswoić różne informacje. Wzrokowców bałagan może rozpraszać, nie będą mogli skupić się na jednej rzeczy, z kolei dotykowców przedmioty leżące wokół mogą stymulować do działania – czytając coś, rysują na leżącej obok kartce, powtarzając regułki, przekładają między palcami różne leżące w pobliżu rzeczy.

„Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko?”
– tak podobno mawiał Albert Einstein. I coś w tym może być. Bałagan może sprzyjać kreatywności, sprawiać, że nie będziemy bali się sięgać po nieoczywiste rozwiązania. Różne eksperymenty (np. www.independent.co.uk pokazują, że to w nieporządku rodzą się lepsze pomysły, ludzie się bardziej otwarci i chętniejsi do działania.

Fot. Shutterstock

To, że ty nie potrafiłbyś działać w takim otoczeniu, nie znaczy, że ma on negatywny wpływ na twoje dziecko. Wręcz przeciwnie, to porządek może sprawić, że nauka będzie mu szła gorzej – nie będzie mógł się skupić i przyswoić wiedzy.


To nie tylko przypadkowe rzeczy

Zanim zaczniesz wypominać dziecku, że na podłodze leży mnóstwo przedmiotów, zapytaj je o nie. Może się okazać, że właśnie przygotowuje projekt do szkoły, a pojawiające się na podłodze rzeczy to nic innego jak kolejne elementy pasujące do jego koncepcji. Czasem nie można zrobić wszystkiego od razu, a składanie i rozkładanie może mijać się z celem. Oczywiście może się zdarzyć, że przedmioty zostały tam po prostu rzucone, ale zacznij od zapytania, a nie od krytykowania (a już na pewno nie od wyrzucania, czy porządkowania samemu – może okazać się, że niszczysz coś, nad czym dziecko od dawna pracowało).


A może rozwiązanie jest banalnie proste?

Za tym, że wszystko powinno zaczynać się od rozmowy, przemawia jeszcze jeden fakt. Zamiast wściekać się na bałagan, spytajmy dziecko, dlaczego w jego pokoju jest tyle dziwnych rzeczy. Może okazać się, że rozwiązanie jest proste – bo nie chce mu się ciągle wędrować do śmietnika, który jest w kuchni, woli to zrobić co jakiś czas, za jednym zamachem. Rozwiązanie – kosz ustawiony np. pod biurkiem. Na podłodze leży mnóstwo gazet? Może okazać się, że są one potrzebne do wykonania kolażu, pracy semestralnej z plastyki. Zamiast narzekać, że się ciągle o nie potykasz, wybierzcie w sklepie pojemnik, w którym będzie można je składować. Może okazać się, że na regale nie ma już miejsca na książki, dlatego „rosną” w rzędach na biurku. Czas pomyśleć o nowym meblu?

Często okazuje się, że bałagan można szybko wyeliminować, odnajdując jego przyczynę i wprowadzając sensowne rozwiązania. Dziecko może się do danej sytuacji przyzwyczaić, może mu już nie przeszkadzać – ty, zamiast tylko krytykować, sprawdź, co za zachowaniem dziecka stoi.


Ustal zasady

Zamiast narzekać pod nosem i wciąż mówić, że w pokoju dziecka panuje wieczny bałagan, zagraj w otwarte karty. Nastolatkowi możesz wprost powiedzieć, na co możesz przymknąć oko, a co jest nie do zaakceptowania. Możesz rozumieć, że porozkładane na biurku rzeczy pomagają mu w nauce, ale nie do pomyślenia jest, aby w pokoju piętrzyły się sterty naczyń z niedojedzonym jedzeniem. To nie tylko wygląda nieestetyczne, ale jest też niezdrowe, a w dodatku generuje dodatkową pracę. W końcu kiedyś będzie trzeba te talerze jakoś doczyścić.

Wysłuchaj argumentów dziecka, może jemu wygodniej jest posprzątać wszystko dopiero pod koniec tygodnia, wcześniej rozłożone w różnych miejscach rzeczy są mu po prostu potrzebne. Może się okazać, że "szafa" na krześle to pomysł, który... ściągnął od ciebie. Może wspólnie dojdziecie do wniosku, że to nie wygląda zbyt estetycznie (albo wręcz przeciwnie - że to idealne wyjście, i można przymknąć oko na piętrzącą się stertę).

Przypomnij sobie, jak ty miałeś "naście" lat i co czułeś, gdy rodzice ciągle narzekali na to, jak wygląda twoje biurko, czy pokój. Czasem warto po prostu odpuścić. Nie znaczy to jednak, że mamy żyć w brudzie - od najmłodszych lat powinniśmy uczyć dziecko zasad, tłumaczyć, jak powinna być zorganizowana przestrzeń. W końcu żyjemy wspólnie i najważniejsze, aby - ciągle się nie spierając - czuć się w naszym mieszkaniu dobrze, niezależnie od tego, w którym pokoju przebywamy.

Powrót do strony głównej

Jak się efektywnie uczyć? Pomóż swojemu dziecku nauczyć się uczyć

Na początku szkolnej kariery dzieci nie mają jeszcze zbyt wiele nauki. Im jednak starsze, tym więcej przedmiotów i tym więcej materiału do zapamiętania. W efekcie mogą się u nich pojawić problemy z nauką. Po czym poznać, że nastolatek „nie ogarnia” i jak pomóc mu się uczyć?

Problemy z nauką u dzieci pojawiają się zazwyczaj wtedy, kiedy materiału do zapamiętania i przedmiotów zaczyna być więcej. Mogą się one objawić zwłaszcza na wyższych etapach edukacji, gdy dziecko pójdzie do gimnazjum lub liceum, w których wymagania wobec uczniów rosną.

Trudności nie pojawiają się zazwyczaj nagle, tylko narastają stopniowo. Dziecko, nie radząc sobie z jedną częścią materiału, zaczyna mieć zaległości w następnych partiach. Z czasem, niczym kula śniegowa, problemy narastają i nastolatek przestaje sobie z nimi radzić.


Po czym poznać, że dziecko nie radzi sobie z nauką?

Jeśli mamy z dzieckiem dobry kontakt i interesujemy się jego szkolnymi dokonaniami (np. sprawdzając dziennik elektroniczny), powinniśmy od razu zauważyć, że dzieje się coś niepokojącego. Warto reagować szybko, by nie dopuścić do powstania poważniejszych problemów, ale ostrożnie – jedna gorsza ocena to jeszcze nie koniec świata i może się zdarzyć każdemu.

Wówczas zapytaj dziecko, czy nie potrzeba mu pomocy. Jeśli macie dobre relacje, na pewno opowie ci, na czym polega problem. Czasem wystarczy wspólnie posiedzieć i się pouczyć, by nastolatek zrozumiał materiał i podciągnął oceny. A może po prostu ma problemy z tym przedmiotem i przydadzą mu się spotkania z korepetytorem?Albo jest po prostu bardzo przemęczone? Pamiętaj jednak, by nie uczyć się za dziecko i nie rozwiązywać za nie zadań. To ono samo, choć z twoją pomocą, ma przecież zapamiętać materiał, bo na egzaminach już mu nie pomożesz.

Ważne również, by uczestniczyć w wywiadówkach. Nawet jeśli z jakiejś przyczyny dziecko czegoś ci nie powie (np. dlatego, że się wstydzi), możesz dowiedzieć się tego od wychowawcy lub innych nauczycieli i odpowiednio zareagować, na przykład rozmawiając z nauczycielem przedmiotu, z którym dziecko sobie nie radzi.

Co jednak w sytuacji, gdy ani od dziecka, ani od wychowawcy nie mamy żadnych sygnałów, że coś się dzieje, a problemy są? Zdarza się i tak, że przedsiębiorczy nastolatek radzi sobie z problemami z nauką w nieco inny sposób, np. wagarując. Warto sprawdzić, czy nie ma nieobecności (usprawiedliwionych lub nie), o których nie miałeś pojęcia i dopytać go o to, nie atakując go, by nie pogarszać reakcji i nie pogłębiać buntu.


Jak pomóc dziecku?

Przede wszystkim musisz zaakceptować fakt, że nie w każdej dziedzinie będzie ono idealne. Po drugie sprawdź, czy nie ma ono zbyt wielu obowiązków. W dzisiejszych czasach wiele dzieci od najmłodszych lat ma mnóstwo zajęć dodatkowych – już kilkulatki uczą się dwóch języków, a po szkole chodzą jeszcze na balet czy inne zajęcia. Może nauka i dodatkowe aktywności to za wiele?

A może samej nauki jest po prostu zbyt dużo? Pomyśl, jak sam funkcjonujesz, gdy nie możesz odpocząć choć przez chwilę. Dziecku, nawet nastolatkowi, takiego czasu potrzeba nieco więcej – w końcu nadal, mimo kilkunastu lat, jest właśnie dzieckiem. Pamiętaj, że poprzez kontakt z rówieśnikami, również się uczy (relacji społecznych, funkcjonowania w grupie itp.). Czasem po prostu wystarczy usiąść wspólnie z nastolatkiem i pomóc mu rozplanować dzień i oraz obowiązki, pamiętając o tym, że powinien mieć także czas na odpoczynek i słodkie „nicnierobienie”

Absolutnie nie porównuj z innymi dziećmi (a nie staraj się). Każde dziecko jest inne, uczy się w innym tempie i jest dobre z innych przedmiotów. Dlatego porównywanie nie daje oczekiwanych rezultatów, zamiast tego pomóż mu znaleźć lub dostrzec coś, w czym jest dobre, by poczuło, że może osiągać sukcesy.

Nie gań za to, co się mu nie udało. Negatywne oceny powodują, że dziecko traci poczucie własnej wartości i zaczyna wątpić we własne możliwości. Pamiętaj, że chociaż nastolatek chce mieć poczucie, że jest już dorosły, to ważna jest dla niego świadomość, że ze swoimi problemami nie zostaje sam i może na tobie polegać.

Fot. Shutterstock


Zadbaj o odpowiednie miejsce do nauki

Sprawdź czy twój nastolatek ma odpowiednie warunki do nauki. By była efektywna, powinna się odbywać w komfortowych warunkach. Bałagan i zaduch w pokoju, włączony telewizor czy tablet, skutecznie odciągają myśli nastolatka od nauki.

Sprzyjające warunki to czyste i dobrze oświetlone biurko oraz wygodne krzesło. Warto zadbać o to, by uwagi uczącego się nie rozpraszały urządzenia elektroniczne – poproś, by na czas nauki odłożył je na bok. Dobrze sprawdza się odkładanie telefonu na blat w kuchni, czy też innym miejscu poza pokojem nastolatka, żeby go nie korciło i ustalenie pewnych zasad, np. że może go wziąć na 10 minut po każdych 30 minutach nauki. Pokażesz w ten sposób, że rozumiesz jego potrzebę kontaktu ze światem, ale jednocześnie unikniesz tego, że zamiast się uczyć, będzie czytał smsy pod zeszytem. Pamiętaj też, by dobrzewywietrzyć pomieszczenie – więcej tlenu sprawi, że mózg nastolatka będzie pracował lepiej.

W nauce może również pomóc wytworzenie pewnej rutyny. Od najmłodszych lat warto zachęcać dziecko, by np. siadało do nauki zaraz po szkole, dzięki czemu najpierw powtórzy materiał, a później będzie miało czas dla siebie. Dzięki wprowadzeniu rutyny, dziecko nauczy się być obowiązkowe i łatwiej mu będzie zorganizować sobie pracę.

Jeśli dziecko ma problemy z zapamiętywaniem większych partii materiału, pokaż mu, jak może sobie z tym poradzić. Może na przykład wystarczy, jeśli najpierw przeczyta wszystko, a później spróbuje samodzielnie to rozpisać w postaci konspektu? Dzięki samodzielnemu układaniu materiału w głowie, łatwiej nam go zapamiętać na dłużej, niż podczas „wkuwania” na pamięć. Wielu osobom, które mają dobrą pamięć wzrokową, pomaga również rozrysowanie mapy lub obrazka, który symbolizuje daną partię materiału.


Wspomaganie dietą

Nie od dziś wiadomo, że to, co jemy lub pijemy, wpływa na funkcjonowanie naszego organizmu. Jest to istotne nie tylko w kontekście diety odchudzającej czy chorób cywilizacyjnych, ale również w przypadku nauki. Pracujący na najwyższych obrotach mózg uczącego się dziecka potrzebuje przecież odpowiedniego paliwa, by działać poprawnie.

Zadbaj przede wszystkim o odpowiednie nawodnienie organizmu dziecka, które sprzyja prawidłowej pracy całego ciała – w tym zwłaszcza mózgu, który w większej części składa się właśnie z wody. Właściwe nawodnienie gwarantuje lepszą koncentrację, a zawarte w wodzie elektrolity regulują prawidłową pracę mózgu i układu nerwowego.

Pamiętaj, że nastolatek w wieku 16-18 lat powinien wypijać już tyle samo wody, co dorosły człowiek - dziewczynki ok. 2 litrów dziennie, chłopcy 2,5 litra (w przypadku dzieci w wieku 13-15 lat wartości te wynoszą odpowiednio 1,95 l i 2,35 l). By ułatwić mu zadanie, na biurku nastolatka ustaw butelkę z wodą, po którą będzie mógł sięgnąć w każdej chwili. Jeśli dziecko skarży się na ból głowy, zamiast podawać mu od razu lekarstwa poproś najpierw, żeby wypił szklankę wody. Ból głowy może być oznaką tego, że organizm zaczyna być odwodniony.

W menu uczącego się nastolatka nie może również zabraknąć produktów bogatych w inne substancje, które wspierają pracę mózgu. Powinny się w nim znaleźć przede wszystkim witaminy z grupy B i magnez, które znajdziecie m.in. w orzechach, suszonych owocach i produktach pełnoziarnistych. Warto również zadbać o to, by znalazły się w nim zdrowe tłuszcze, zawarte np. w tłustych rybach morskich, które również korzystnie wpływają na pracę układu nerwowego.Tutaj znowu swoją rolę ma woda, która dostarcza nam soli i minerałów, niezbędnych do prawidłowej pracy mózgu. Dlatego - szczególnie podczas nauki - warto uzupełniać je, pijąc wodę źródlaną lub mineralną.

Nauka to ciężka praca ale przynosi satysfakcje i korzyści, dlatego zawsze świętujmy zwycięstwa naszych nastolatków. Nawet jeśli nam, dorosłym, wydają się one małe, dla nastolatka mogą być kwestią życia i śmierci. Ciesz się razem z dzieckiem jego sukcesami. To również pomoże mu w dalszej nauce, bo. da mu poczucie własnej wartości i „kopa” do dalszej pracy.

Powrót do strony głównej

Jak wspierać (i czy wspierać) dziecko w jego wyborach życiowych

Każdy rodzic chciałby dla swojego dziecka jak najlepiej. Zdarza się jednak, że decyzje podejmuje sam, bez pytanie dziecka o zdanie. Dorosłym czasem wydaje się, że rozwiązanie wybrane przez nich jest lepsze i nie dopuszczają do tego, aby dziecko miało wpływ na decyzje lub podjęło ją samo. Takie podejście generuje jednak konflikty i powoduje, że dorastające dziecko może nie chcieć podporządkować się decyzji rodziców.

Jestem starszy, wiem lepiej

Nie ulega wątpliwości, że atutem rodzica jest jego doświadczenie życiowe. Jednak pamiętajmy, że każdy z nas jest inny, inaczej postrzega świat i ma inne potrzeby. Dlatego nie stawiajmy się w pozycji osoby wszechwiedzącej, bo to co dobre dla mnie niekoniecznie będzie dobre dla mojego dziecka. Nawet jeśli faktycznie, w konkretnym przypadku mamy rację, to forsowanie własnego rozwiązania, bez rozmowy z dzieckiem może osiągnąć skutek odwrotny do zamierzonego.

Dlaczego? Ponieważ dorastające dziecko, chce podejmować własną decyzję, nierzadko stojące w sprzeczności z oczekiwaniami rodziców. Często nie robi tego, o czym mówią rodzice (chociaż być może samo wie, że to jest dobre rozwiązanie), tylko dlatego, żeby zaznaczyć własną odrębność i zawalczyć o nową pozycje. Czasem zdarza się, że wybierze coś, co będzie stało w jawnej opozycji do propozycji opiekuna, tylko po to, żeby zamanifestować swoje niezadowolenie z narzucania mu woli rodziców. Pamiętajmy, że taki bunt jest normalnym i potrzebnym w rozwoju zachowaniem nastolatka. Dzięki temu dziecko rozwija się i dorośleje, podejmując własne decyzje. W bezpieczny sposób uczy się jak to robić. Może także ponieść konsekwencje swoich wyborów i sprawdzić jak to jest wybrać niewłaściwe rozwiązanie. To ważny etap na drodze do dorosłości. Pamiętajmy o tym jako rodzice i pomóżmy dziecku prawidłowo się rozwijać.Jeśli ciągle będziemy podejmować decyzje za dziecko, może mieć ono problem w dorosłym życiu z podjęciem najprostszych decyzji.

Oczywiście nie oznacza to zostawienia wszystkich decyzji w rękach dziecka z dnia na dzień. Warto „nadzorować” to co postanawia dziecko i wkraczać w momencie, gdy widzimy, że jego decyzje mogą być zagrażające dla niego (np. jego bezpieczeństwa) czy jego przyszłości. Najprostszym sposobem na zachowanie równowagi w tym zakresie jest rozmowa z dzieckiem i pytanie go o zdanie i jego potrzeby.


Zamiast nakazywać – podpowiadaj

"Nie jedź dziś rowerem, ma padać po południu", "W tej szkole mają klasę matematyczno-przyrodniczą, składamy tam papiery", "Zapisałem cię na karate, trochę się poruszasz".

To, jak wspieramy wybory dziecka, może przyjmować różne formy. Możemy podpowiadać mu, co jest lepszym rozwiązaniem, zamiast mówić mu co ma robić. Zanim powiemy dziecku, że ma iść do konkretnej szkoły, czy na wybrane zajęcia pozalekcyjne, porozmawiajmy z nim jakie ma zainteresowania czy z jakiego przedmiotu jest dobre. Poszukajmy wspólnie kilka różnych propozycji i porozmawiajmy o tym jakie są zalety i wady każdej z nic.

Nie chodzi oczywiście o to, aby dyskutować z dzieckiem przy każdej nawet najprostszej okazji. Przy ‘mniejszych” rzeczach takich jak ubranie dostosowane do pogody wystarczy powiedzieć „spocisz się jak założysz dzisiaj ten golf, bo ma być ciepło” i pozostawić dziecku wybór czy się przebierze czy nie. Przy poważniejszych decyzjach, wiążących się np. z kosztami warto ustalić, jakie są konsekwencje dla dziecka jeśli jego wybór okaże się zły. Np. źle wybierze zajęcia poza lekcyjne. Wtedy warto umówić się z nim, że będzie musiał na nie uczęszczać w okresie za który są zapłacone. Są także sytuacji, gdy trzeba jasno powiedzieć dziecku „NIE”. Np. wtedy gdy jakaś decyzja może zagrażać bezpieczeństwu dziecka. Wtedy jednak warto przedstawić dziecku swój punkt widzenia i wytłumaczyć dlaczego podjęliśmy taką decyzję.

Fot. Shutterstock


Bądź drogowskazem

Rozmowa jest najważniejsza. Opowiadaj dziecku o tym, jakie ty decyzje podejmowałeś i dlaczego nie zawsze były one dobre. Może były sytuacje, w których żałujesz, że jednak nie posłuchałeś swoich rodziców? Pokazuj dziecku różne rozwiązania, może ono nie dostrzega wszystkich możliwości, korzyści, ale i zagrożeń, które z nich płyną. Rozmawiajcie o wyborach znajomych, pytaj o przemyślenia, czy zdaniem twojego dziecka postąpili dobrze, czy źle, co ono by zrobiło, gdyby było na ich miejscu. Ważne, żeby budować w dziecku przeświadczenie, że może na Tobie polegać, że bierzesz jego zdanie pod uwagę, że Twoim celem jest pomoc przy podjęciu właściwej decyzji, a nie zmuszanie do realizacji swoich celów.


Bądź przykładem

Doskonale wiemy, że dzieci uczą się przez obserwację – dotyczy to nie tylko kilkulatków, ale i nastolatków. Bacznie obserwują oni otoczenie, a szczególnie to, co robią ich rodzice. Jeśli chcemy mieć wpływ na wybory naszego potomka, najpierw pomyślmy o swoim zachowaniu. Zależy ci, aby dziecko przestało pić słodkie napoje i sięgało po wodę? Zacznij zmiany od siebie. Niech to woda będzie twoim wyborem, niech dziecko widzi, że to ją nalewasz do szklanki. Uważasz, że jest bałaganiarzem? Sprawdź, jak wygląda twoje otoczenie. Może twoje miejsce pracy przypomina biurko dziecka, a w twojej torebce panuje jeden wielki chaos? Nie musisz wprowadzać od razu od wielkich zmian, możesz zacząć od pozornie błahych przyzwyczajeń. Modyfikuj je, aby postępować tak, jak chciałbyś, aby postępowało twoje dziecko.


Bądź skarbnicą wiedzy

Nie musisz być omnibusem, chodzi o to, aby odpowiadać na pytania dziecka już od samego początku, gdy "dlaczego?" i "po co?" pojawiają się co chwilę. Nawet jeśli nie znasz odpowiedzi, po prostu to przyznaj, a nie mów "bo tak", "nie interesuj się", "kiedyś to zrozumiesz". Gdy ciekawość dziecka będzie zaspokojona, gdy będzie wiedziało, czym są różne rzeczy, jak się ze sobą łączą, łatwiej będzie mu podejmować świadome decyzje. Jeśli będzie miało odpowiednią wiedzę, będzie wiedziało między czym wybiera. Wybór zabawek, wybór przekąsek, wybór szkoły. Odpowiedzi na proste pytania ("dlaczego jesz jabłko, a nie batonik?", "czemu nie mogę biegać po autobusie?") stają się solidnym fundamentem.


A może... nic nie robić?

W ogóle nie doradzać, patrzeć z boku na to, co robi dziecko? To również nie jest dobrym rozwiązaniem. Powinniśmy być wsparciem dziecka, podpowiadać mu różne rozwiązania. W tym, że najlepiej uczymy się na błędach, jest bardzo dużo prawdy. Pamiętaj jednak, że rodzic nie powinien narażać dziecka na niebezpieczeństwo, dlatego zawsze powinien zareagować we właściwym momencie.. Powinniśmy uczyć dzieci, jak podejmować decyzje i od najmłodszych lat pozwalać, żeby ponosiło ich konsekwencje. Dziecko może sparzyć się, podejmując błędną decyzję, ale to ważna lekcja dla niego. Chodzi też o to, aby pokazywać dziecku różne możliwości, żeby mogło wybierać pomiędzy sensownymi alternatywami.

Powinniśmy wspierać wybory własnego dziecka, dbając o to, aby miało odpowiednie wsparcie z naszej strony. Bądźmy dobrym przykładem, rozmawiajmy z dzieckiem, tłumaczmy, a nie mówmy "ja zdecyduję, bo wiem lepiej, co dla ciebie będzie najlepsze".

Powrót do strony głównej

Czego dziecko może nauczyć Ciebie? Wypowiedzi nastolatków

Jako rodzice mamy poczucie, że nikt nie wie lepiej od nas, co jest najlepsze dla naszych dzieci. Często działamy jednak automatycznie, żyjemy w pośpiechu i nie mamy czasu ani chęci na weryfikacje swoich postaw i poglądów na temat wychowania. Nie pytamy dzieci o ich zdanie i nie słuchamy tego, co mogłyby nam powiedzieć i jakie są ich potrzeby. Postanowiliśmy zapytać nastolatków o to, czego mogą nauczyć się od nich rodzice.


Większa otwartość

Pośpiech, w jakim funkcjonujemy na co dzień, sprawia, że często zapominamy o jakie są prawdziwe potrzeby naszych dzieci. Jak opowiadają nam nastolatki, często też nie traktujemy ich jak partnerów w dyskusji. Może napisać: nie rozmawiamy z nimi otarcie przez co oni nie mają wiedzy jak my widzimy sytuacja a my nie mamy wiedzy jak oni się czują w danych sytuacjach i jakie mają poglądy. Bardzo je to denerwuje, ponieważ nasze zachowanie mogą odbierać jako brak zaufania. W efekcie łatwo o nieporozumienia, które prowadzą z kolei do poważnych kłótni.

- Panuje przekonanie, że to dzieci uczą się od dorosłych - to stwierdzenie jest jednak zdecydowanie mylne - mówi dr Marta Majorczyk, pedagog i doradca rodzinny, wykładowca akademicki. - Czego zatem możemy nauczyć się od własnych dzieci? Po pierwsze, okazywania radości z drobnych rzeczy - dzieciom niewiele trzeba, aby się cieszyć: lody o ulubionym smaku, wyjście na plac zabaw, brodzenie w kałuży pod parasolem podczas deszczu. Po drugie, bezpośredniości w wyrażaniu swoich emocji czy myśli - tej umiejętności bardzo często brakuje dorosłym, a jest często „wentyl bezpieczeństwa”, który pomaga zadbać o zdrowie psychiczne. Od dzieci warto się uczyć większej otwartości i ufności wobec innych, rozbudzonej ciekawości życia i kreatywności - dzieci potrafią zauważyć takie rzeczy, których my dorośli nie dostrzegamy. Dzieciom można pozazdrościć większego luzu i bezstresowego podejścia do ludzi, a także spokoju. Dzieci potrafią też prosić o pomoc, czy wsparcie innych, czego my dorośli często nie potrafimy.


Nowoczesność i zrozumienie

- Rodzice mogą się ode mnie nauczyć szczerości – mówi 16-letni Michał. - Mówię otwarcie, jeśli mi się coś nie podoba albo kiedy jestem z czegoś zadowolony. Czasem za bardzo unoszę się w tych emocjach, ale mimo wszystko moje reakcje odwzorowują prawdziwe odczucia. Oni często ukrywają fakty albo to, jak się czują. Myślą, że nie potrafię zrozumieć pewnych rzeczy, więc odpowiadają mi wymijająco albo wręcz kłamią. To często utrudnia rozmowę i powoduje kłótnie.

- Gdyby rodzice poznali język młodych i trochę zagłębili się w ich kulturę (bez nastawiania się i krytyki) łatwiej byłoby się dogadać – podsumował nasze pytanie 15-letni Mateusz.

- Myślę, że mogę nauczyć rodziców, jak być bardziej nowoczesnym – wyjaśnia 17-letni Maciek. – Nie są dinozaurami, ale odkąd sami byli młodzi, świat poszedł trochę naprzód, a dzięki mnie mogą go lepiej poznać. Według mnie rodzice mogą się też ode mnie nauczyć, jak wyrwać się z wyścigu szczurów.

Fot. Adobe Stock

- Czego mogą nauczyć się ode mnie rodzice? – pyta 16-letnia Karolina. - Żeby czasem trochę wyluzować. Świat się nie zawali, jak czasem nie zrobimy czegoś na 100 proc. I żeby nie przejmować się tym, co powiedzą inni. Jeśli my uważamy, że wyglądamy dobrze, to najważniejsze. Wydaje mi się, że starsi nie robią tego, na co mają ochotę, bo boją się reakcji innych. A powinni czasem zaszaleć! Może wtedy będą mniej spięci? - zastanawia się.

- Mogłabym nauczyć rodziców, żeby częściej sięgali do własnej wyobraźni i byli bardziej kreatywni – wylicza Julka. - Żeby umieli myśleć niestandardowo. I powinni częściej się śmiać, nawet bez powodu, żeby się rozluźnić.

12-letnia Dorota i 14-letnia Julka również przypominają nam o tym, jak często brakuje nam na co dzień nieco luzu, wyobraźni i umiejętności relaksowania się.

- Dzieci mogą nauczyć rodziców, że można zupełnie nic nie robić przez kilka godzin i to jest przyjemne – opowiada Dorota. - Mogą nauczyć, że chmury to nie tylko chmury, ale też postaci, zwierzęta i ich historie. Mogą nauczyć, że przyjaciółki mogą się pokłócić i pogodzić 30 razy w ciągu minuty i to też jest w porządku.

Weźmy pod uwagę perspektywę dzieci. Nawet wtedy, kiedy jesteśmy zabiegani i bardzo zajęci swoimi sprawami, chwila przerwy i oderwania się od codzienności pomaga nam złapać dystans do rzeczywistości i spojrzeć na problemy dnia codziennego w inny sposób. Rodzice często starają się ogarnąć rzeczywistość i nie łapią dystansu. Tak więc spostrzeżenie Doroty jest bardzo trafne.

- Co możemy zrobić jako rodzice, żeby na chwilę się zatrzymać, posłuchać dziecka? - pyta dr Majorczyk. - Po prostu z nim pobyć. Niech nasza obecność będzie w pełni fizyczna, psychiczna i emocjonalna. Niech nasza uwaga będzie skupiona na dziecku, jego zachowaniu, emocjach i wyrażanych myślach. Pozwólmy się wciągnąć do dziecięcego świata. Odszukajmy nasze Wewnętrzne Dziecko czy Wewnętrznego Nastolatka.

Powrót do strony głównej

Nastolatek na wakacjach. O czym powinniśmy mu przypomnieć przed wyjazdem?

Gdy dziecko wyjeżdża gdzieś samo np. na obóz, rodzice zawsze się denerwują. Jedni mniej, drudzy bardziej, ale nerwy nam towarzyszą. Jeśli chcemy być choć odrobinę spokojniejsi, zadbajmy o to, aby dziecko do wyjazdu odpowiednio przygotować.


Co robić w trakcie podróży?

Przygotowania do wyjazdu warto zacząć od samego początku – czyli od... podróży. Zapewne dziecko nie będzie podróżowało autokarem po raz pierwszy, ale warto przypomnieć mu o kilku ważnych rzeczach. Jakich? Żeby zapinało pasy i nie przemieszczało się po autokarze w czasie jazdy. To ważne szczególnie w przypadku nastolatków, którzy ciągle muszą być w grupie, lubią się popisywać i wygłupiać. Dobrze, żeby miało pod ręką foliową torebkę – nawet, jeśli wcześniej nie miało choroby lokomocyjnej, różne czynniki mogą sprawić, że zrobi mu się niedobrze. Warto przypomnieć dziecku, że w czasie podróży lepiej jeść małymi porcjami i robić odstępy, niż zjeść na raz. Ogromnie ważne w czasie podróży jest właściwe nawodnienie. Wiele osób martwi się, że będzie potrzebowało skorzystać z toalety i dlatego w czasie drogi nie pije. Porozmawiaj z dzieckiem, że rozumiesz te obawy, jednak takie podejście do picia w czasie podróży nie jest właściwe. Płyny należy uzupełniać regularnie, nie robić długich przerw. W trakcie podróży lepiej nie pić słodzonych napojów, które słabiej gaszą pragnienie, czy gazowanych, które powodują wzdęcia. Najlepiej sięgać po czystą wodę. Trzeba ją pić małymi łyczkami, ale dosyć często. Wtedy woda przyjmowana jest do organizmu, utrzymuje się właściwe nawodnienie, co pomaga zapobiegać również różnym sensacjom, takim jak ból głowy czy nudności.


Uwaga na słońce

Kiedy na wakacje wyjeżdżacie razem, jesteś zawsze obok swojego dziecka i możesz mu przypominać o różnych rzeczach, takich jak picie wody czy posmarowanie się kremem. Kiedy wyjeżdża samo, tracisz kontrolę nad tym, jak postępuje. Warto porozmawiać przed wyjazdem z dzieckiem na temat różnych zagrożeń, np. związanych z przebywaniem na słońcu, takich jak udar słoneczny czy poparzenia. Powiedzmy, jak często powinien używać kremu z filtrem, w jaki sposób może znaleźć na plaży odrobinę cienia.

Fot. Adobe Stock

Warto również przypomnieć dziecku o tym, jak ważne jest nawodnienie i aby pamiętało o regularnym piciu wody (jeśli na obozie jest jedynie kompot lub herbata). Sprawdź, czy woda jest udostępniana przez organizatora wyjazdu. Jeśli nie, to warto zabezpieczyć oddzielne pieniądze na ten cel i ustalić z dzieckiem, jaka to kwota. Gdy jest gorąco, bardziej się pocimy, musimy więc pamiętać o uzupełnianiu płynów – nasze ciało zbudowane jest w większości z wody dlatego tylko ona wyrównuje braki w organizmie.

Teoria to jedno, praktyka – drugie. Warto zacząć rozmowę o tym, jak dbać o siebie na wakacjach już na kilka tygodni wcześniej, a nie w dzień wyjazdu. Chodzi o kształtowanie dobrych nawyków u dziecka, bo tylko wtedy będzie zachowywało się odpowiedzialnie.


Pomóż dziecku i zaangażuj się w pakowanie

Chociaż nastolatek zazwyczaj "wie wszystko lepiej", warto skontrolować, co zabiera na wyjazd, zaangażować się w pakowanie. Wtedy mamy pewność, że zabierze właściwe rzeczy, np. ciepłą bluzę, a nie tylko krótkie spodenki. Że nie zapomni o stroju kąpielowym czy o szczoteczce do zębów.

Zapytaj dziecko, czy wie, w jaki sposób trzymać swoje rzeczy na wyjeździe - czy wszystko warto wypakowywać, co może trzymać w torbie. Ustalcie, co z praniem – czy musi to robić na wyjeździe, czy wystarczy mu rzeczy na cały pobyt. Sprawdźcie przed wyjazdem, czy organizator zapewnia pralkę, wtedy pranie będzie można zrobić na miejscu.


Ostrożnie z nowymi znajomościami

Porozmawiaj z dzieckiem o nowych znajomych, których na pewno pozna na wyjeździe. Przypomnij o podstawowych zasadach bezpieczeństwa, takich jak chowanie wszystkiego, nie mówienie wszystkiego. Letnie obozy to czas poznawania nowych osób, nawiązywania przyjaźni – często na całe życie. Ale dwa-trzy tygodnie obozu to często zbyt mało, aby poznać współlokatora. Dziecko powinno więc kierować się „ograniczonym zaufaniem” – pilnować swoich rzeczy, nie zostawiać pieniędzy i cennych rzeczy na wierzchu, nie opowiadać o tym, co mamy w mieszkaniu itp. Być może po obozie będziemy dalej utrzymywać kontakt z daną osobą i wówczas i tak jej wszystko opowiemy.


W grupie siła

Przed wyjazdem uczul dziecko – niezależnie od tego, ile ma lat – aby nie oddalało się od grupy. Może mu się wydawać, że doskonale zna drogę z plaży do obozu, ale samotne wędrówki lasem czy po obcym mieście nie są czymś, co powinien uskuteczniać. Podobnie, z czasem wolnym – niech trzyma się grupy, nie stawia na indywidualizm za wszelką cenę. Nawet, jeśli normalnie pozwalacie mu na pewne rzeczy, na obozie obowiązują inne zasady i to do nich musi się dostosować. Warto także, aby dziecko dokładnie wiedziało, gdzie wyjeżdża, w jakiej miejscowości będzie spędzało wakacje, gdzie w razie czego zgłosić się po pomoc w sytuacji zagrożenia.


Najważniejsze to dobrze się bawić

Wakacje to czas odpoczynku od trosk i obowiązków. Daj dziecku trochę luzu, zaufaj mu, pozwól, żeby kierowało się własnym rozsądkiem. Jeśli powiesz mu, że masz do niego zaufanie i wierzysz, że będzie dokonywało dobrych wyborów, na pewno będzie starało się nie zawieść twojego zaufania.

Powrót do strony głównej