A gdyby tak znów mieć „naście” lat? Pokaż dziecku, jak spędzałeś kiedyś czas wolny

Po powrocie ze szkoły twoje dziecko od razu zamyka się w swoim pokoju i spędza czas w po-jedynkę, z telefonem w ręku? Gdy mówisz, żeby wyszło na dwór, czy spotkało się ze znajomymi, po prostu cię zbywa. Pokaż mu, że warto spotykać się ze znajomymi „w realu” albo po prostu wyjść z „czterech ścian”. Może pomysły z twojego dzieciństwa zainspirują go jak spędzić wolny czasu?


Najważniejsza była "banda"

Kiedyś nie zamykaliśmy się w czterech ścianach (a jeśli to robiliśmy, to nie sami, ale np. z koleżankami, aby poćwiczyć układ do piosenki ukochanego girlsbandu). Razem spędzaliśmy czas w szkole, razem szaleliśmy po lekcjach. Rozdzielaliśmy się właściwie tylko na czas od-rabiania lekcji i snu. Mimo tego, że nie mieliśmy telefonów, doskonale potrafiliśmy się zloka-lizować, mieliśmy swoje punkty, w których - nawet bez umawiania - bez problemów się od-najdywaliśmy. Wiedzieliśmy, że jeśli nikogo nie ma na "pierwszym placyku", będzie na "skwerze obok sklepu", a jeśli i tam było pusto, na pewno wszyscy byli na boisku.


Po lekcjach od razu na podwórko

Szkoła, obiad, lekcje i na dwór! Tam działo się najwięcej. Oczywiście spotykaliśmy się też w domach, ale najczęściej szliśmy do kogoś, aby. stanąć pod oknem i wykrzykiwać jego imię. Domofony w końcu się pojawiły, ale nikogo nie dziwiło, że porozumiewamy się krzycząc. Co robiliśmy? Wszystko zależało od pogody i naszych sprzętów. Po komuniach wszyscy jeździ-liśmy już na rowerach, ale nie robiliśmy sobie "zwykłych" wycieczek. Udawaliśmy, że jeste-śmy taksówkami i woziliśmy się nawzajem, jeździliśmy w konwojach, wymyślaliśmy różne trasy z przeszkodami. Jeździliśmy na wrotkach, deskorolkach. Wiele rzeczy było "wspól-nych", ktoś wynosił piłkę, ktoś skakankę, a ktoś inny wymyślał zabawę. Byliśmy dobrzy w różnych dziedzinach, mieliśmy swoje preferencje, ale robiliśmy to, na co zgadzała się więk-szość.

Bawiliśmy się również bez sprzętów, przecież wszystko, co niezbędne mogliśmy znaleźć na zewnątrz. Tworzyliśmy bazy i szałasy, patykami rysowaliśmy labirynty lub pola do gry w klasy, wymyślaliśmy różne układy na trzepaku. Gdy byliśmy razem, nie narzekaliśmy na nudę, zawsze ktoś wpadł na jakiś pomysł.

Dziś dzieci spędzają czas w pojedynkę, odizolowane od świata. Najlepiej „bawią się” z tele-fonem w ręku, a gdy spotykają się z rówieśnikami, nie potrafią wymyślić aktywności, która spodobałaby się wszystkim i w kółko się nudzą. Najczęściej spędzają czas razem, ale osobno. Siedząc obok siebie, wpatrując się w ekrany smartfonów.

Fot. Shutterstock / pikselstock


Ukochane zabawy

Warto przypomnieć sobie, jak my sami spędzaliśmy czas po szkole, aby te aktywności pokazać swoim dzieciom. Może uda nam się ich zachęcić, żeby spróbowali? Na pewno warto pokazać, ile frajdy może dać skakanie w gumę – można robić to na tyle różnych sposobów, że z powodzeniem nastolatek może tworzyć modne dziś „challenge” i wymyślać ze znajomymi własne układy i kombinacje. Jednak i tę starą wersję warto mu pokazać, w końcu musi zobaczyć, jakie w ogóle ma możliwości. Co jeszcze? Skakanka. Jest niezwykle uniwersalna, można skakać w pojedynkę, urządzać zawody albo – gdy skakanek jest mniej niż chętnych do zabawy osób – zagrać w tzw. szczura. Z pozoru zwykła piłka również daje wiele możliwości zabawy. Pokaż dziecku, że można po prostu zagrać (w siatkówkę, w nogę, czy w zbijaka), ale i wykorzystać ją w inny sposób – przeskakiwać przez piłkę odbijaną od ściany, czy wymyślać różne modyfikacje znanych zabaw (piłka parzy itp.). Wykorzystaj też sprzęty, które posiada dziecko - rolki, hulajnogę, czy rower. Poszukaj z dzieckiem miejsca, gdzie mogłoby poćwiczyć, specjalnych placów, budowli do ćwiczenia ewolucji czy torów przeszkód, których dziś pełno. Zabierzcie sprzęt i znajdźcie miejsca, w których może poszaleć z kolegami.


W domu też nie jest nudno

Pamiętasz, jak budowałeś „bazę” na środku dużego pokoju? Wystarczyły cztery krzesła i koc, aby się doskonale bawić. Nastolatek w takiej „skrytce” może nie chcieć już siedzieć, ale pokaż mu, że jedyną rozrywką w domu nie jest siedzenie ze smartfonem w dłoni. Zachęć go do kombinowania, może np. wymyślicie własny szyfr? Jeśli chodziłeś do harcerstwa na pewno pamiętasz podstawowe zasady, możecie też stworzyć wszystko od podstaw. A może zaprosisz dziecko do kuchni? Niejeden dzisiejszy dorosły uwielbiał siedzieć w kuchni i patrzeć, jak powstają pyszne potrawy. Pozwól dziecku przejąć kontrolę, niech idzie na zakupy, przygotuje wszystko od A do Z. Często przez przypadek możemy odkryć wielki talent. Pamiętasz Adama Słodowego? Pokaż dziecku kilka odcinków jego programu, zachęć, by sam majsterkował, robił różne doświadczenia. A może niech przemaluje swój pokój, zrobi wszystko od początku do końca? Pozwól mu na to. Co jeszcze robić? Skoro ty pokazujesz dziecku swój świat, twoje ulubione aktywności sprzed lat, niech ono pokaże ci swoich faworytów. Może odkryjecie wspólną pasję?


Telewizor? Też może być pomocny

Skoro o pokazywaniu swojego świata mowa, wykorzystajmy do działania telewizor. Nie cho-dzi o to, by siedzenie przed szklanym ekranem stało się naszym jedynym sposobem na wspólne popołudnia, ale by wykorzystać telewizor jako narzędzie do lepszego poznania siebie nawzajem. Oglądajcie wspólnie, komentując na bieżąco to, co się dzieje. Filmy czy seriale wybierajcie na zmianę – raz będzie oglądać ulubione produkcje twojego dziecka, innym razem twoje. Ty dowiesz się, co jest ważne dla młodzieży, jakim językiem się posługuje. A dzięki „Misiowi”, czy „Czterdziestolatkowi” nastolatek pozna realia, w których ty dorastałeś, może dzięki temu więcej zrozumie i będzie wiedział, o czym do niego mówisz, gdy wspominasz o „tamtych czasach”.

Fot. Shutterstock / NadyaEugene


Czasy się zmieniają, ale pewne rzeczy są takie same

Chociaż czasy się zmieniają, to jednak nawiązywanie relacji z nastolatkiem to wciąż dla ro-dzica wielkie wyzwanie – tak było, gdy my mieliśmy „naście” lat, tak jest i teraz. Mimo trud-ności, warto się do tego przyłożyć, ponieważ dobre relacje, które budujemy teraz, zaprocentu-ją nam w przyszłości, gdy dziecko dorośnie. Pokazujmy więc dziecku swój świat i zagłębiamy się w jego. Inspirujmy dziecko i sami starajmy się nauczyć od niego, jak najwięcej. To ważne w budowaniu naszych wspólnych relacji.

Powrót do strony głównej

"Czego chcieliby nauczyć swoje dzieci? Na pewno tego, aby umiały bronić swego zdania, ale potrafiły też przyjąć argumenty innych i czasem ustąpić". Poniżej wypowiedzi kilku ojców na ten temat

W ostatnich latach rola ojca w rodzinie w widoczny sposób ulega przemianom. I nie chodzi tu wyłącznie o to, że współcześni ojcowie biorą na siebie większą część obowiązków zwianych z wychowywaniem dzieci. Częściej biorą „opiekę nad dzieckiem” w pracy, czy chodzą na urlop tacierzyński. Coraz więcej ojców angażuje się w rolę rodzicielską w dużo większym zakresie, prowadząc chociażby rodzicielskie blogi. Co współczesny tata chce przekazać swoim dzieciom? Na jakich wartościach mu zależy?


Tata się angażuje

Wygląda na to, że ojcostwo zaczyna się obecnie coraz bardziej różnić od swojego dawnego modelu, który panował jeszcze kilka dekad temu. Współcześni ojcowie coraz bardziej angażują się w opiekę nad dziećmi. Nie tylko biorą urlopy tacierzyńskie. Coraz chętniej chodzą z dziećmi na place zabaw, do lekarza, a w przypadku nastolatków – wspólnie z nimi uprawiają sport, np. chodzą na basen.

Badania pokazują, że tata w coraz większym stopniu staje się przykładem dobrego postępowania, sposobu życia, charakteru, posiadanych umiejętności lub wiedzy. Na pytanie o to, którzy z dorosłych z otoczenia są najważniejszymi przewodnikami w życiu 64 proc. młodzieży (57 proc. dziewcząt i 71 proc. chłopców) wskazuje tatę, jako najważniejszego przewodnika spośród dorosłych z ich otoczenia.

To nie tylko efekt zmieniającej się roli ojca w rodzinie. Większe zaangażowanie ojców wynika również z tego, że mamy coraz częściej pracują zawodowo i opiekę dziećmi muszą dzielić z partnerami. Tym bardziej że w wielu domach nie mieszkają już rodziny wielopokoleniowe (z dziadkiem i babcią na czele), a zatem partnerzy muszą polegać na sobie nawzajem.

Część mężczyzn doskonale odnajduje się w takiej roli. Pojawiają się blogi pisane przez ojców i dla ojców, z których korzystają również mamy, bo są ciekawe męskiej perspektywy. I że warto na nie zaglądać, jeśli jako ojciec masz wątpliwości jak się odnaleźć w roli ojca.

Fot. Shutterstock


Coraz więcej obowiązków

Niestety, wciąż bywa nam trudno dać mężczyznom przestrzeń na to, by spełniali się jako ojcowie. Zdarza się, że gdy proszą o urlop, by opiekować się dzieckiem, spotykają się z niedowierzaniem i pytaniami, po co go biorą. Gdy wspólnie pójdziecie z dzieckiem do lekarza, ten często nie zwraca się do mężczyzny, tylko do matki – tak, jakby mąż czy partner nie wiedział, o czym jest rozmowa albo nie mógł się tym interesować (pisaliśmy o tym w artykule: Młodzi ojcowie w Polsce. Socjolog: Nie potrafią bawić się z córkami lalkami, bo to takie "babskie zajęcie").


Czego ojcowie chcą nauczyć dzieci?

Jak współcześni ojcowie widzą swoją rolę? Postanowiliśmy oddać głos kilku z nich, by powiedzieli, czego chcieliby nauczyć swoje dzieci?

Ojcowie mówią, że chcieliby nauczyć swoje dzieci przede wszystkim asertywności, szacunku dla przyjętych norm postępowania, ale i drugiego człowieka. Marzą też o tym, żeby ich dzieci potrafiły zadbać o siebie, ale w mądry sposób a nie w sposób egoistyczny i bezkrytyczny. Ojcowie chcieliby, żeby ich dzieci umiały cieszyć się życiem, a także by. potrafiły zdrowo żyć. Część z tych rzeczy pokrywa się oczywiście z tym co pragną dzieciom przekazywać mamy, jak choćby zdrowe nawyki żywieniowe, ale część to zupełnie inne i nowe wartości.

- Żyjemy w świecie, który nieustannie się zmienia, codziennie jesteśmy bombardowani różnymi informacjami, fake-newsami - mówi Dariusz, tata 11-latki i 17-latka. - W związku z tym chciałbym, by moje dzieci nauczyły się ode mnie umiejętności krytycznego myślenia. Żeby potrafiły analizować to, co słyszą i nie przyjmowały wszystkiego za pewnik. Myślę, że ważne jest, aby w przyszłości potrafiły myśleć nieszablonowo. Szkoła wychowuje jak być pracownikiem, a ja chciałbym, aby one analizowały świat samodzielnie, same kreowały swoją rzeczywistość. Zależy mi, aby lubiły matematykę, bo dzięki znajomości liczb będą umiały świadomie kalkulować i nie nabierać się np. na informacje, które wprowadzają ludzi w maliny. Ważna jest asertywność, ale nie nachalne forsowanie swojego zdania, tylko świadome podążanie za swoją opinią, nawet jeśli to będzie trudne. Asertywność jest istotna, ale też umiejętność współpracy z ludźmi. Ważny jest dla mnie również zdrowy tryb życia. Mamy już za sobą trzy sezony na nartach. Zależy mi, aby dzieci miały w sobie naturalnie zamiłowanie do sportów.

O zdrowym stylu życia i pasji mówi nam również Jarek, tata 12-latka:
- Obserwuję, jak moje dziecko się rozwija i to, co chciałbym mu przekazać, to by mądrze korzystało z możliwości, które daje mu życie, ale też dbało o to, by to życie było jak najlepsze. Chciałbym, by kochało sport, ale też, by możliwie jak najlepiej dbało o swoją dietę, bo to w dzisiejszych czasach niezbędne. Chciałbym również, by miało takie zamiłowanie jak ja do przebywania na łonie natury. A jeśli chodzi o zdolności społeczne, żeby nie dało sobie dmuchać w kaszę – śmieje się.

- Najważniejsze, aby umiały w życiu zadbać o siebie i być szczęśliwe – zdradza Krzysiek, tata 15-latka i 12-latki. - Oczywiście ważne jest, by przestrzegać ogólnych norm, jakie panują w społeczeństwie, czy też bycie uprzejmym i grzecznym, ale wolę, aby czasem nie były aż tak miłe, a za to zadbały o siebie. Aby umiały bronić swego zdania, ale potrafiły ustąpić. Aby dążyły do celu, ale nie po trupach. To niby proste i oczywiste, a jednocześnie tak trudne.

- Myślę, że na pewno tego, by znalazła sobie w życiu jakąś pasję, bo wierzę, że to bardzo ważne – odpowiada Tomek, tata 11-latki. – Dobrze, jeśli byłaby to muzyka, którą lubię również ja sam, ale najważniejsze jest dla mnie to, by była szczęśliwa i potrafiła się spełniać na tych polach, które sobie wybierze.

- Żeby sprzątały swoje rzeczy – śmieje się Karol, tata 14-latka i 16-latki.
- Czego chciałbym nauczyć swoje dzieci? Radzenia sobie w różnych sytuacjach, ale i tego, żeby nie bały się prosić o pomoc. Szacunku do drugiego człowieka i aby zawsze mogły na siebie liczyć. A także, żeby potrafiły cieszyć się życiem.

Fot. Shutterstock


Wypowiedzi ojców komentuje dr Marta Majorczyk, pedagog i doradca rodzinny, wykładowca akademicki.

- Przewodzenie rodzinie, utrzymywanie i zarządzanie gospodarstwem domowym, ochrona rodziny przed zagrożeniami, reprezentowanie rodziny na zewnątrz to podstawowe obowiązki ojca, tak charakterystyczne dla tradycyjnego modelu ojcostwa z dominującą pozycją ojca w strukturze rodziny. Z przeprowadzonych przeze mnie badań wśród mężczyzn wynika* ), że ojciec ma obecnie więcej obowiązków niż kiedyś a te wyżej wymienione nabierają innego charakteru. Według badanych mężczyzn, obowiązkiem ojca jest dbanie o relacje i więzi rodzinne, troszczenie się o ciepłą i właściwą atmosferę rodzinną, scalanie i integrowanie rodziny, branie czynnego udziału w życiu rodzinnym, zaspokajanie potrzeb rodziny, dbanie o dobro, szczęście i bezpieczeństwo rodziny. Wiele z podanych przez respondentów obowiązków do tej pory w rodzinie było przypisywanych matce a nie ojcu. Chodzi tu głównie o relacje, więzi rodzinne, o rodzinną atmosferę czy integrację rodziny. W związku z tym, ojciec stał się bardziej przystępny i czuły.

- Współcześni mężczyźni są przekonani, że ojciec ma też wiele zadań względem samego dziecka - dodaje ekspertka. - Ojciec powinien poświęcać dziecku czas, opiekując się nim, bawiąc z nim czy rozmawiając. Takie zachowanie pozwala ojcu być przyjacielem dziecka, ale też jego autorytetem. Ojciec ma się interesować dzieckiem, dbać o jego rozwój, edukację i zaspokajać jego potrzeby. Te dodatkowe obowiązki powodują zmianę w dotychczasowym funkcjonowaniu mężczyzny w rodzinie - z instrumentalnego na instrumentalno-ekspresyjny sposób pełnienia roli ojca.

* Książka: "Rola ojca w poglądach i planach młodych mężczyzn", Poznań 2013, wyd. WSNHiD

Powrót do strony głównej

Kilka sposobów, by powrót
do szkoły to była fajna sprawa

Wakacje! Wakacje! I. po wakacjach. Przychodzi moment, gdy wszyscy muszą przestawić się na inny tryb i wrócić do swoich codziennych obowiązków. Rodzice wracają do pracy, dzieci do szkoły i nauki. Co zrobić, aby powrót z wakacji był bezstresowy a radość i entuzjazm, utrzymywały się także podczas roku szkolnego?

Nie ulega wątpliwości, że powrót po wakacjach do szkoły jest dla dzieci trudny. W czasie wakacji ich plan dnia wygląda zupełnie inaczej, więcej czasu poświęcają aktywnościom, które naprawdę lubi i które nie wymagają przestrzegania grafiku. Wstają i chodzą spać o innych, niż w czasie roku szkolnego godzinach, jedzą posiłki o innych porach, nie mają codziennych obowiązków. Króluje całkowity luz i beztroska. Nic dziwnego, że 1 września powoduje u dzieci dużo stresu i może budzić ich niezadowolenie. Wiele dzieci, po powrocie z wakacji, nie potrafi od razu przestawić na tryb „nauka”, z dnia na dzień „wskoczyć” w szkolny rytm. Istnieją jednak sposoby, które mogą pomóc w przestawieniu się na inny tryb.


Powrót do rzeczywistości

Przede wszystkim starajcie się tak zorganizować wyjazdy, żeby nie wracać z wakacji dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego. Warto ostatni dni wakacji spędzić w dom i zająć się organizowaniem powrotu do szkoły. Jeśli rozkład zajęć delikatnie zacznie się zmieniać już kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolonego, dzieci będą miały szansę stopniowego przejścia z trybu „wakacje” w tryb „szkoła”. Zacznijcie powoli planować to, jak będzie wyglądał wasz dzień w trakcie roku szkolnego, zastanawiać się jakie obowiązki nas czekają.


Stopniowo zmieniajcie codzienną rutynę

Ważne jest, aby w ciągu ostatnich kilku dni wakacji postarać się wyregulować czas snu – w wakacje najczęściej kładziemy się spać późno i wstajemy później niż zwykle. Zanim więc będziemy musieli pędzić do szkoły na ósmą i zrywać się skoro świt, stopniowo przygotujmy do tego nasze dzieciaki. Przekonajmy je, że warto zacząć kłaść się spać wcześniej niż w trakcie wakacji, nawet jeśli nie są bardzo śpiące i stopniowo wstawać wcześniej. Każdego dnia można nastawić budzik o pół godziny wcześniej, dzięki czemu uda się stopniowo przygotować organizm do innego trybu życia. Pomoże to dzieciom łatwiej zaakceptować poranne pobudki, a gdy zacznie się rok szkolny ominą nas poranne awantury i stres.

Starając się przestawić na inne godziny snu, warto nie wstawać z łóżka od razu po obudzeniu, ale dać sobie jeszcze kilka chwil słodkiego lenistwa. Jednak wakacje ciągle trwają, wiec warto zatrzymać jeszcze te kilka dni poczucie beztroski.

fot. Shutterstock


Dieta ma znaczenie

Przygotowania przed powrotem do szkoły powinny dotyczyć także sposobu odżywiania. W wakacje często jadamy nieregularnie, wybieramy przypadkowe rzeczy, dostępne w miejscu, w którym jesteśmy, częściej pozwalamy sobie na „fast foody”. Warto wrócić do uregulowanego trybu jedzenia i nie zapominać o zjedzeniu 5 posiłków dziennie.

Dobrym pomysłem jest zaangażowanie nastolatka w zaplanowanie i przygotowanie tych posiłków. To okres, kiedy rodzince idą do pracy, a dzieci mają ostatnie dni laby. Jest to dobry moment, żeby dziecko przygotowało posiłki dla rodziców, albo przynajmniej włączyło się w ich przygotowanie. Może w wakacje nasz nastolatek odkrył nowe smaki, a może spróbował nowych potraw? Daj mu szanse, aby mógł skomponować posiłek według własnych upodobań. Przy okazji masz szansę opowiedzieć dziecku, które składniki są dla niego ważne, najbardziej wartościowe. Warto mieć w pamięci dewizę, że „jesteś tym co jesz”. Świadomość tego wpływa czasami na zmianę nawyków żywieniowych. Przy tej okazji warto też podkreślić rolę wody i tego, jakie znaczenie ma jej picie. Nasze ciało składa się w większości z wody, a odpowiednie nawodnienie wspomaga dobre samopoczucie psychicznie i fizycznie. Niech sięganie po wodę stanie się nawykiem dziecka - nie tylko wtedy, gdy jest spragniony.


Przygotujcie wspólnie szkolną wyprawkę

Istotnym punktem, który również może ułatwić powrót do szkolnej ławy, jest zakup rzeczy potrzebnych do szkoły. Tutaj także warto oddać sprawy w ręce nastolatka. Jest już na tyle duży, że na pewno sam będzie umiał wybrać sobie zeszyty i długopisy. Możecie też wybrać się na zakupy razem, jeśli dziecko czuje się jeszcze niepewnie, żeby samo decydować albo chcesz mieć jednak wpływ na zakupy. Jednak nastolatek powinien mieć ostanie słowo co do wyboru, chociaż upodobania naszego potomka nie zawsze muszą pokrywać się z preferencjami rodziców.

Wakacje to okres, gdy wiele dzieci bardzo rośnie, dlatego po powrocie do domu warto skontrolować czy sportowe buty na WF albo jesienna kurtka jest jeszcze dobra. Koniec wakacji to dobry czas na kupienie nowych butów, czy jesiennej kurtki. W tym okresie pojawia się już w sklepach oferta jesienna. Ciągle jeszcze jest nieco więcej wolnego czasu, niż w okresie gdy zaczyna się szkoła, dlatego warto to wykosztować i wybrać się z pociechą na zakupy ubraniowe.


Przypomnij, że w szkole zostawił swoich znajomych

Szkoła to nie tylko siedzenie w ławce i odrabianie lekcji, które trwa godzinami. Przecież to również znajomi, z którymi Twoje dziecko nie widziało się przez całe wakacje. Przypomnij o tym dziecku, być może przez wakacje zapomniało, ile fajny rzeczy robił razem z nimi. Nie ze wszystkimi można się było spotkać w wakacje, trzeba nadrobić te dwa miesiące rozłąki - kto wie, co się u kogo zmieniło? A może do klasy dołączy ktoś nowy? Pierwsze dni nowego roku szkolnego są niezwykle ciekawe, pełne niespodzianek i nowości. Pamiętaj, ze dobre nastawienie jest początkiem sukcesu, warto uświadomić to również swojemu dziecku.

Powrót do strony głównej

Daj się zainspirować i wykorzystaj talent dziecka! Podpatruj jego działania i włącz się do jego aktywności.

To, że dzieci uczą się przez obserwację i bacznie podpatrują zachowania swoich rodziców, wiadomo nie od dziś. Ale i dorośli mogą śledzić poczynania swoich potomków - w wielu dziedzinach mają oni większą wiedzę i niejednego można się od nich wiele dowiedzieć.


Wykorzystaj naturalne talenty dziecka

Nowe technologie to środowisko, w którym dzieci poruszają się często sprawniej od nas, tak, jakby robiły to od urodzenia. I trochę prawdy w tym jest, nie znają czasów bez Internetu, a komputerem czy smartfonem posługują się lepiej, niż niejeden dorosły. Zamiast narzekać, że zbyt długo siedzą przed monitorem, wykorzystaj wiedzę swojego dziecka i poproś, aby się nią z tobą podzieliło. Internet czy media społecznościowe, to na pewno pożeracz czasu, jeśli korzysta się z nich w nieograniczony sposób, jednak jest to również źródło wielu informacji, które mogą ułatwić życie i pomóc w zdobywaniu wiedzy.


Media społecznościowe w zasięgu ręki

Chciałbyś odnowić kontakty ze znajomymi sprzed lat, a nie masz jak się z nimi skontaktować? Wykorzystaj media społecznościowe! Będą pomocne nie tylko do "śledzenia" kolegów, ale i po to, aby być na bieżąco z różnymi sprawami (obserwując branżowe profile), czy aby uczyć się nowych rzeczy (oglądając różne tutoriale). Dziecko na pewno wie jak się nimi posługiwać i jeśli tylko poprosisz, na pewno chętnie zrobi ci błyskawiczne szkolenie. Nie będziesz musiał czytać poradników, krótka prezentacja przygotowana przez twojego potomka sprawi, że w mediach społecznościowych będziesz czuć się jak ryba w wodzie.


Błyskawiczne zdobywanie informacji

Przeglądasz wiele stron, zanim znajdziesz ciekawe informacje? A może zaglądasz w wiele miejsc, a i tak masz wrażenie, że wiele rzeczy cię omija? Poproś dziecko o pomoc. Ono na pewno wie, co robić, aby być na bieżąco i jak nie tracić czasu na przeglądanie ogromu stron internetowych. Podpowie ci, jak zainstalować powiadomienia, a także gdzie znaleźć zbiór najważniejszych informacji z danego dnia, czy z danej dziedziny.


Internet to nie tylko skrzynka mailowa

Wielu dorosłych nie wykorzystuje całego potencjału sieci. Korzystają ze skrzynki mailowej, zaglądają na strony, których adresy znają, czasem używają wyszukiwarki, aby coś znaleźć (ale nie zawsze wiedzą, którym wynikom można ufać, w co kliknąć, a czego lepiej unikać). Dzieci w sieci poruszają się o wiele sprawniej, niż ich rodzice a ty przy okazji sprawdzisz czy dziecko przestrzega zasad bezpieczeństwa w sieci. Będziesz miał w razie czego szanse porozmawiać z nim na ten temat.

Poproś, żeby twój nastolatek pokazał ci, gdzie szukać informacji, które strony warto odwiedzać, aby dowiedzieć się więcej na tematy, które cię interesują. Zobaczysz, ile możesz się nauczyć, nie wychodząc z domu. Być może są jakieś kursy, na które od dawna chciałeś się zapisać, ale wiecznie było "nie po drodze". Może internetowe szkolenie to coś dla ciebie? W sieci znajdziesz wszystko - od instrukcji, jak wywabić plamę na bluzce, przez instrukcje tworzenia lasu w słoiku, po wskazówki, jak wybudować drewutnie. Powiedz dziecku o swoich oczekiwaniach, na pewno pomoże ci znaleźć coś dla siebie. Pamiętaj, żeby zawsze je pochwalić jak dobrze sobie radzi z nowymi technologiami i powiedzieć, że taka umiejętność w dzisiejszych czasach jest bardzo cenna. To na pewno pomoże w budowaniu dobrych relacji pomiędzy wami i da poczucie własnej wartości twojemu dziecku.

Fot. Adobe Stock


Co kryje nasz telefon?

Wydaje ci się, że smartfon to jedynie możliwość dzwonienia, wysyłania SMS i robienia zdjęć? To błąd! Zamiast mówić z przekąsem "co on robi w tym telefonie", zapytaj o to dziecko i. sam to rób! Nawet nie wiesz, ile przydatnych narzędzi możesz mieć na swoim sprzęcie. To m.in. aplikacje, które umożliwią czytanie ebooków, zamawianie taksówki, czy kontrolowanie wydatków. Dzięki nim nie tylko przygotujesz listę zakupów, którą będą mogli zobaczyć też inni domownicy, ale i sprawdzisz, czy wypijasz w ciągu dnia odpowiednią ilość wody. Powiedz dziecku, czego potrzebujesz, a błyskawicznie znajdzie się w twoim aparacie. Twój potomek na pewno doradzi ci, co jeszcze warto zainstalować i ty też będziesz ciągle coś "robić w telefonie".


Nie tylko technologie

Dzięki dziecku możemy poznać nowinki technologiczne, ale nie tylko. Mogą pomóc nam w wyborze serialu lub filmu, polecić książkę, a nielubiane przez ciebie zakupy mogą stać się przyjemnością, jeśli wybierzesz się na nie z dzieckiem, które porusza się między wieszakami z zamkniętymi oczami. Błyskawicznie kupisz to, czego potrzebujesz.

- Nienawidzę chodzić na zakupy. Na innych wszystko mi się podoba, sama dla siebie nic nie mogę znaleźć - mówi Martyna. - Ale znalazłam rozwiązanie - na zakupy chodzę razem z córką. Moja rola sprowadza się właściwie do tego, że ktoś musi zapłacić. Nie wiem, jak ona to robi, ale wie, co będzie na mnie dobrze leżeć, wszystko pasuje bez mierzenia. A do tego jest dokładnie takie, jak lubię.

Córka lub syn mogą ci też doradzić w specjalistycznych zakupach, bo - nawet, jeśli nie interesują się konkretną tematyką - to wiedzą, gdzie szukać informacji.


A przede wszystkim baw się dobrze z własnym dzieckiem.

Pamiętaj, ze wszystko co robisz z dzieckiem pomaga wam zacieśniać wasze relacji i zbliżać się do siebie. Pamiętaj, że nastolatek jest w okresie kiedy bardzo potrzebuje uwagi rodzica a jednocześnie nie chce się do tego otwarcie przyznawać. Takie sposób spędzenia z nim czasu jest na pewno cenny także dla niego. Dodatkowo może okazać się, że internet to także twoja pasja. Warto więc spróbować i przede wszystkim dobrze się bawić z własnym dzieckiem.

Powrót do strony głównej

Czy powinniśmy zabraniać dziecku korzystania ze sprzętów elektronicznych? Świat idzie do przodu, ale wszystko zależy od was

Telefon komórkowy, komputer, tablet, konsola do gier, telewizor - z każdym rokiem technologia coraz mocniej zawojowuje świat i nasze domy. Czy powinniśmy na to pozwolić, czy może chronić przed nią swoje dzieci?

Wszechobecne sprzęty elektroniczne wykorzystywane są dziś przede wszystkim do łączenia się z Internetem. Za jego pośrednictwem komunikujemy się z innymi, pracujemy, uczymy się, a także rozwijamy swoje zainteresowania czy dostarczamy sobie rozrywki.

Jak wynika z badań, prowadzonych przez agencje badawcze, Polski nastolatek spędza w sieci coraz więcej czasu. Według badań CBOS młodzież surfuje po nim średnio przez cztery godziny dziennie. To o godzinę dłużej niż w roku 2013. Około jednej dziesiątej z nich siedzi w Internecie przez godzinę dziennie, 23 proc. korzysta z niego przez dwie godziny na dobę, 22 proc. – trzy godziny, 27 proc. – cztery lub pięć godzin. Niektórzy młodzi ludzie deklarują, że spędzają w sieci jeszcze więcej czasu - od sześciu do ośmiu godzin (11 proc.), a nawet dziewięć godzin i więcej (6 proc.). Chłopcy korzystają z niego zwykle średnio o 20 minut dłużej niż dziewczynki.

To dużo? Wszystko zależy od punktu widzenia. Weźcie jednak pod uwagę fakt, że w ciągu doby nastolatek musi mieć czas na sen (ok. 8 godzin), przebywa również w szkole (ok. 6-8 godzin), a także musi odrabiać lekcje lub się do nich przygotować (ok. 1-2 godz.). Cztery godziny to zatem zwykle około połowy pozostałego czasu, a przecież jeszcze kiedyś trzeba coś zjeść, umyć się, poćwiczyć, poczytać itp. Poza tym pomnóżcie cztery godziny dziennie razy siedem dni. Wychodzi 28, co oznacza, że przeciętny polski nastolatek siedzi w sieci średnio przez przynajmniej jedną dobę w tygodniu.


Nastolatek w sieci

Co robi w sieci nastolatek? Przede wszystkim rozmawia ze znajomymi (77 proc. badanych wskazało tę aktywność), a także słucha muzyki (73 proc.). Nieco mniej, bo 51 proc. ogląda w sieci filmy i seriale, 49 proc. szuka w niej informacji, które przydadzą się do szkoły czy nauki, a 45 proc. poszerza dzięki niej swoje zainteresowania. Około jednej trzeciej badanych młodych ludzi swój czas w Internecie poświęca na przeglądanie oferty sklepów internetowych, 23 proc. gra w gry online, a 21 proc. przegląda różne materiały wideo. Najmniej badanych m.in. czyta w sieci książki (6 proc.), prowadzi własnego vloga (3 proc.) lub bloga (2 proc.).

Fot. Adobe Stock

Smuci fakt, że większość badanych nastolatków deklarowała, że życie bez Internetu byłoby dla nich nudne, pozbawione radości i sensu. Niepokoi również to, że przez siedzenie w sieci około połowie nastolatków zdarza się nie dosypiać, a także opuszczać w obowiązkach domowych lub w nauce. Jedna trzecia przyznawała też, że przynajmniej co jakiś czas woli spędzać czas online niż np. wyjść ze znajomymi. Czy powinniśmy zatem ograniczać dostęp naszych dzieci do technologii, czy mimo wszystko przeciwnie - pozwalać im jednak z niej korzystać?


Wszystko kwestia umiaru

Nie ulega wątpliwości, że nasz świat ciągle pędzi naprzód, a więc i technologii w naszym życiu jest coraz więcej. Telefony są coraz nowocześniejsze, odkurzacze same sprzątają nasze domy, lodówki potrafią same zamawiać zakupy, a samochody - same parkować. Jeśli chcecie znacznie ograniczyć dostęp dziecka do technologii, musicie zadać sobie kilka istotnych pytań. Pierwszym będzie na pewno to, czy na pewno zależy nam na tym, by nasze dziecko nie miało możliwości zapoznać się - choć w niewielkim stopniu - z tą technologią i pozostało w tyle za rówieśnikami, którzy nauczą się z niej korzystać?

Warto dodać również, że choć w wielu szkołach uczniowie wciąż nie mogą korzystać z telefonu, w części z nich pojawiają się zadania czy projekty, które wymagają użycia komputera lub Internetu. Zdarza się również, że po technologię sięgają nauczyciele, wysyłając nastoletnim uczniom zadania czy komunikując się z nimi właśnie za pośrednictwem Internetu.

Weźcie też pod uwagę, że umiejętność sprawnego korzystania ze sprzętów elektronicznych i Internetu będzie najpewniej potrzebna waszym dzieciom w przyszłości, np. na studiach, a później również w pracy. Jeśli zatem nie chcecie żyć z dala od cywilizacji, nie unikniecie wprowadzenia dziecka w świat technologii. A jeśli to nie wy będziecie modelować jak korzysta z niej młody człowiek, z pewnością zrobi to ktoś inny – najpewniej koledzy. Czy na pewno tego właśnie chcecie?


Jak nauczyć dziecko rozsądnego korzystania z technologii?

Jeśli chcecie mieć wpływ na to, jak z technologii korzysta wasze dziecko, przede wszystkim ustalcie zasady. Jeśli np. chce grać na komputerze, niech gra, ale przez określoną przez was z góry liczbę godzin. Najlepiej wtedy, kiedy wykonał już swoje obowiązki. Zasady obowiązują was w dorosłym życiu, nie ma powodu, by nie miały obowiązywać również człowieka, który właśnie w tę dorosłość wkracza.

Pamiętajcie, by zapewnić młodemu człowiekowi dobre warunki do korzystania z technologii. Jeśli już ma siedzieć przed ekranem, niech będzie to dla niego bezpieczne. Odległość od ekranu komputera, w jakiej powinien siedzieć, to minimum 60 centymetrów. Najlepiej, jeśli krzesło, na którym siedzi, jest wygodne, a jego oparcie ma ergonomiczny kształt, który dobrze podpiera kręgosłup. W zasięgu ręki nastolatka powinno się również znajdować coś do picia – najlepszy wybór to woda, którą będzie mógł w razie potrzeby pić. Pamiętajcie, że odpowiednie nawodnienie jest potrzebne nie tylko do prawidłowej pracy całego ciała. Dzięki niemu nie mamy również ochoty by nadmiernie podjadać (często zdarza się nam mylić pragnienie z głodem, co jest szczególnie niebezpieczne dla nastolatków, którzy zapatrzą się w ekran komputera).


Kiedy powinniśmy poczuć, że coś jest nie tak?

Choć według raportu CBOS większość, bo ok. trzy czwarte nastolatków to przeciętni internauci, pozostałych 25 proc. nadużywa Internetu lub przejawia symptomy uzależnienia od niego. Niepokój powinno wzbudzić zawsze, jeśli nastolatek zaczyna się opuszczać w lekcjach czy izolować od rodziny i rówieśników, a także jeśli nie jest w stanie obyć się bez Internetu przez krótki czas, czy robi się mocno rozdrażniony, kiedy nie może z niego skorzystać.

Jeśli podejrzewacie, że dziecko za bardzo wciągnęły nowe technologie, przede wszystkim możecie spróbować z nim porozmawiać i ustalić wspólnie jakie zasady powinny obowiązywać. Pokazać, że interesujecie się nim, martwicie o nie i chcecie mu pomóc. Jeśli to jednak nie pomaga, albo jeśli bardzo niepokoi was stan dziecka, spróbujcie zgłosić się do specjalisty. Dobrym wyborem będzie psycholog lub psychiatra specjalizujący się w tematyce uzależnień. Ekspert przyjrzy się funkcjonowaniu dziecka i podpowie, jakie działania podjąć, by zwalczyć problem.

Powrót do strony głównej